W naszych rękach akt oskarżenia
„W naszych rękach akt oskarżenia. Jeden wspólny zarzut — paserstwo. Droga do sądu w kajdankach. Rozkuwają dopiero na sali sądowej.
Odpierając pomówienie wszyscy trzej zgodnie twierdzimy, że pozostawiona biżuteria została niemal wydarta z rąk niemieckich i zużytkowana na pomoc dla polskich czołgistów oraz na cele ewakuacyjne. Dla Polaków bowiem wojna z Niemcami — mimo kapitulacji Francji — wcale się nie skończyła i naszym żołnierskim obowiązkiem było dotrzeć do polskich oddziałów walczących nadal u boku Anglików.
Długa narada sędziowska. Z zapartym tchem czekamy na wyrok. Wchodzi sąd. Chwila napięcia. Przewodniczący kompletu sędziowskiego donośnym głosem odczytuje orzeczenie, kończące się sentencją „Trybunał doszedł do wniosku, że oskarżeni działali bez intencji przestępczych w celu po pierwsze — uniemożliwienia Niemcom zawładnięcia porzuconą biżuterią, po drugie — z przemożnej konieczności zapewnienia egzystencji ich współrodakom. Dzięki tym motywom Trybunał deklaruje, że Śląski, Soja i Kostuch nie są winni zarzucanego im przestępstwa..."
Przekład własny z uwierzytelnionego odpisu wyroku Trybunału w Oranie (sygnatura SX 85295) z dnia 14 maja 1941 r. Dokument został przekazany do Londynu 23 stycznia 1943 r. przez J. Friedricha, ówczesnego wicckonsula polskiego w Algierze. Obecnie w posiadaniu autora.“(2)
<<<< Generał Fabrycy nie mógł
| Majorowa Jagusia cieszyła >>>>